10 komentarzy

  1. Akacja
    25 listopada 2017 @ 19:02

    Podziwiam, że przebrnęłaś. Ja się z powodu. Michalak pożegnałam po „Mistrzu”. Szkoda mojego czasu. A Poczekajka tak się ładnie czytała 😋

    Odpowiedz

  2. Anita
    25 listopada 2017 @ 20:14

    Kurczaczki, a ja kupiłam cały pakiet mamie pod choinkę… Mam nadzieję, że jej bardziej przypadnie do gustu 🙂

    Odpowiedz

  3. Marta
    25 listopada 2017 @ 20:36

    Bardzo mi się podobają książki Michalak i każdy ma swoje odczucia co do tematyki każdej książki . Nie oddam dzieci popłakałam się na tej książce . Bezdomna również super książka jak również trylogia kwiatowa . Ta seria fajna ale nie była aż tak super jak kwiatowa , więc rozumiem odczucia co to niej

    Odpowiedz

    • Justyna Chrobak
      27 listopada 2017 @ 21:50

      Dokładnie każdy ma swoje własne odczucia i to jest w czytaniu najfajniejsze, każdy widzi wszystko po swojemu.

      Odpowiedz

  4. Aga- Śnieżynka
    26 listopada 2017 @ 03:00

    Oj, mam problem z książkami tej autorki. Uwielbiam okładki, wszystkie są takie, że mam ochotę przygarnąć je do domu, na moją własną półeczkę. Tak samo jest z tytułami. niestety naczytałam się tak wiele negatywnych opinii na temat twórczości Pani Michalak, że najzwyczajniej w świecie boję się sięgać po te powieści 🙁 Już wiele razy tak było, że w księgarni okładka mnie zachwyciła i przyciągnęła, ale gdy zobaczyłam nazwisko na tej okładce, to jednak zrobiłam krok wstecz. Być może coś tam jednak kiedyś przeczytam- dla wyrobienia sobie własnej opinii. Bo „a nuż, widelec”… Jednak nie jest to obecnie na mojej liście priorytetów mola książkowego. Żałuję bardzo, bo te okładki…. 🙁

    Odpowiedz

    • Justyna Chrobak
      26 listopada 2017 @ 11:02

      Zachęcam do przeczytania choćby dla wyrobienia swojego zdania, recenzje recenzjami, żeby nie kupować czegoś bez przekonania można odwiedzić bibliotekę, pełno tam książek tej pani 🙂

      Odpowiedz

  5. Małgorzata Radtke
    3 maja 2018 @ 14:40

    Mam kilka pozycji Michalakowej na półce jeszcze z jej kolekcji wydawanej z jakąś gazetą (chyba). Przyznam, że czytam ją tylko wtedy, gdy mój humor jest tragiczny. Sama próbuję coś napisać i wciąż się zmagam z tym całym bałaganem jaki na głowie ma początkujący pisarz, więc jej książki mnie motywują… Zawsze sobie mówię: hej, skoro ją wydają, to może Tobie się też uda! I nie, nie piszę jak ona, bo takiej pisarki skopiować się nie da. 🙂 Albo da, ale bym tego nie chciała. Jestem do niej negatywnie nastawiona. Ma swoją rzeszę fanów i to ją ratuje. Tylko nie wiem z kim ona podpisała pakt, że ma taką „sławę”. Czasem naprawdę przesadza w swoich książkach. Nie wiem, czy to wynik tego, że nie potrafi pisać, czy tego, że wydaje tych książek multum, przez co redaktor nie ma czasu zrobić swojej roboty.
    No cóż, akurat ona idzie na ilość, nie na jakość. Ale i tak życzę jej wszystkiego dobrego. Nie ma tu czego zazdrościć :).

    I podziwiam, że dałaś radę przeczytać jej trzy książki. Mnie mózg boli po kilku stronach.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

    • Justyna Chrobak
      5 maja 2018 @ 21:05

      Bardzo dobre podejście, trzymam kciuki za pisanie 🙂 Uważam, że jeżeli komukolwiek to sprawia radość, powinien próbować, nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie, ale grunt, że są chęci 🙂

      Odpowiedz

Napisz komentarz

two × 4 =